STREFA BASIC W MOJEJ SZAFIE. JAK JĄ STWORZYĆ I DLACZEGO WARTO JĄ UTRZYMAĆ.

piątek, 7 października 2016
data:post.title

Sezon za sezonem nie ubłagalnie mija. W sieciówkach pojawiają się nowości, hity, które koniecznie musisz mieć oraz powracają stałe, dobrze sprzedające się modele. Ale jest też coś co z sezonu na sezon się praktycznie nie zmienia. Coś co powinno znaleźć się w szafie każdej z Nas, by była kompletna i przygotowana na każdy sezon. To niewiarygodne, że zaledwie kilka ubrań wystarczy by stworzyć nieskończoną ilość codziennych stylizacji. Na dodatek na tyle uniwersalnych, pasujących do każdego typu figury, stylu, pory roku czy charakteru pracy. BASIC - ubrania dające ogromne możliwości, tak łatwo dostępne, a jednak wciąż mało hitowe w naszych szafach. 

STREFĘ BASIC znajdziemy w każdym sklepie. To najprostsze i chyba najbardziej ekspozycyjnie uporządkowane miejsce w salonie. Znajdziemy tam zaledwie kilka modeli, w bardzo prostej formie i kolorystce, które pomogą uporządkować czy dopełnić nasz look, wyeksponują ciekawe modele oraz dodatki. To taka podstawa w naszej szafie, która mimo złego humoru, dnia czy braku czasu pomoże Nam wyjść z domu "z twarzą". Ubrania, które bez względu na to czy ubierzemy same czy z czymś komponujemy stworzą prostą ale dobrze wyglądającą stylizację. Warto więc mieć w szafie własną strefę podstawowych modeli, które uratują Nas w każdej sytuacji. 

JAK JĄ STWORZYĆ?

1. Przede wszystkim musisz wiedzieć czym jest basic i być świadoma jego wartości. Wydaje się, że te zbyt proste i nijakie ubrania kompletnie nie są nam potrzebne. A jednak tworząc stylizacje z samych hitowych modeli często wyglądamy po prostu nijak. Niby bardzo stylowo, a jednak bez stylu. Basicowe ubrania zostały stworzone by pomóc Nam uporządkować własny look i dzięki prostym kroją wyeksponować bardziej ekstrawaganckie modele, by te z kolei spełniały swoją role i skupiały na sobie uwagę. To coś w rodzaju tła w stylizacji.

2. Bardzo ważne jest by dopasować ją przede wszystkim do własnych potrzeb i stylu, a nie ślepo przenosić sklepowe modele do naszych szaf. By to zrobić musimy zacząć od uporządkowania własnego stylu ubierania. Niestety nie uda się to w jeden dzień, bywa że odnajdujemy go latami. Czasem możemy usłyszeć, że przychodzi on z wiekiem i sama się pod tym twierdzeniem podpiszę. Mnie zajęło to lata i pomogła mi w tym oczywiście umiejętność szycia. Szyjąc mogę mieć w szafie właściwie wszystko czego zapragnę. I własnie ten brak ograniczeń pomógł mi  zejść do minimum i ułatwił odnalezienie własnego modowego JA.

3. Kiedy już wiesz po co to robisz i jak chcesz się nosić, sprawa skompletowania Twojej basicowej strefy staje się prosta.  Z czasem sama się zapełni ale są ubrania, bez których w zasadzie żadna z Nas się nie obejdzie. Dlatego już dzisiaj warto kupić klasyczny biały i czarny t-shirt, czarne lub granatowe jeansy, białą koszulę, czarną ramoneskę, czółenka w klasycznym kolorze i małą torebkę w neutralnej wersji. Jakbyś się nie nosiła, czy jakby Twój styl się nie zmieniał, te modele z pewnością Ci się przydadzą.

DLACZEGO WARTO JĄ UTRZYMAĆ.

Bo są takie dni, kiedy kompletnie nie masz ochoty i głowy do "ubierania się". Po omacku sięgasz po pierwsze lepsze ubrania, wychodzisz z domu, a po kilku godzinach czy paru kawach załamujesz ręce nad swoim wyglądem. Ta strefa to twój ratunek, kilka klasycznych ubrań i wyglądasz świetnie nawet z podpuchniętymi oczami. 

Mogłabym tutaj sporo dodać, ale wiele już napisałam wyżej. Mnóstwo informacji i zalet związanych z basiciem i porządkowaniem szafy znajdziecie też na innych blogach i przede wszystkim w książce Kasi Tusk. Nie będę więc ich powielać.

STREFA BASIC W MOJEJ SZAFIE

Jak już wyżej wspominałam, moja strefa basic powstawała latami. A w jej uporządkowaniu pomogła mi umiejętność szycia. Przez długi czas albo nie używałam basicowych ubrań albo nosiłam je zupełnie nieświadomie i kiedy udało mi się skompletować fajny look, zastanawiałam się jak to się stało. Z czasem znalazłam sposób na ich wykorzystanie i dostrzegłam wiele walorów prostych klasycznych krojów. Zaczęłam od zakupów klasycznych białych i czarnych t-histów, czarnych i granatowych rurek, których trzymałam się przez wieki. Zupełnie nie dawno zaczęłam nosić jasne jeansy. Jesienią skupiłam się na czarnych botkach, skórzanej ramonesce i czarnym płaszczyku. W ten sposób w moje szafie zapanował minimalizm. Niestety sporo pracowałam w sklepach odzieżowych. Przez charakter mojej pracy wpadłam w  niebezpieczny wir zakupów niepotrzebny i kompletnie nie pasujących do siebie ubrań. Mój basic zaginął w ogromnej ilości pstrokatych ubrań. Przez co potrzebowałam zbyt wiele czasu na stworzenie fajnego zestawu, z którego i tak z czasem nie byłam zadowolona. Kiedy wyleczyłam się z zakupoholizmu wpadłam w szyciowy szał dający niekończące się możliwości. Zajęło mi to sporo czasu ale dobrnęłam do momentu, w który i to udało mi się opanować. 

Jest na prawdę mnóstwo rzeczy, które chciałabym sobie uszyć. Na dodatek blogerki szyciowe zasypują mnie kolejnymi genialnymi pomysłami, które chciałabym mieć. Ale miesiąc temu postanowiłam, że przez kilka kolejnych miesięcy będę szyła konkretne bardzo klasyczne modele, których brakuje mi w szafie. Tworząc w ten sposób własną strefę basic. Zrobiłam listę ubrań, które chciałabym w niej umieścić i kurczowo się jej trzymam. W ten sposób w mojej szafie zagościła elegancka kamizelka oraz czarny trencz. Przede mną kolejny miesiąc zmagań ( trzymanie się takiej listy wymaga ogromnej konsekwencji i wytrwałości). Ale do tej pory udało mi się już uszyć kilka prostych modeli, które świetnie się w tej strefie sprawdzają.


MOJE BASICOWE UBRANIA:
KAMIZELKA / TUBOWA SUKIENKA / TRENCZ

Warto mieć określone podstawy w swojej szafie, uporządkować swój styl i wiedzieć czego się chce. Ale nie powiem Ci tego co wszystkie poradniki modowe - zacznij od dzisiaj. Nie. Podejdź do tego na spokojnie. Zacznij od odpowiedniego dla siebie momentu, dzisiaj możesz jedynie kupić kilka basików ale zapewniam Cię, że dopiero z czasem zrozumiesz o co w tym chodzi. Dopiero wtedy zaczniesz, na początku nie świadomie później bardziej budować swoją strefe basic. Twój styl nabierze kształtów, stylizacje zajmą mniej czasu, a efekty nie raz Cie zaskoczą. Ale pamiętaj, do niektórych rzeczy trzeba po prostu dojrzeć. Nie zarzucam Ci, że jesteś gówniarą w swoim stylu ubierania się. Jedynie twierdzę, że nasz styl nie uzależniony jest od wieku, ma na niego wpływ mnóstwo czynników, przeżyć i doświadczeń. Po prostu, w pewnym momencie sam się ukształtuje. 

Potrzeba czasu i wytrwałości by stworzyć strefę basic dopasowaną do własnych potrzeb. Ale kiedy już wiem czego chcemy i uporamy się z bałaganem w naszych szafach, musimy być bardzo konsekwentne w jej utrzymaniu. Bo nie łatwo odnaleźć się w dzisiejszym bardzo modnym świecie. 

Więcej porad i modowych wskazówek znajdziesz na KobiecePorady.pl

5 komentarzy

  1. Masz rację basic to podstawa,choć mój wygląda zupełnie idaczej :) Mam podobne postanowienie na jesień, szyć głównie bazowe modele z dobrych tkanin. Moja letnia baza wygląda nieźle, zimowa ma się troszkę gorzej, więc mam poczucie, że muszę w nią zainwestować trochę pracy, ale wiem, że się opłaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz swój styl więc i basic musisz mieć swój :) Skomponowanie letniej bazy jest znacznie łatwiejsze, nad tą zimową trzeba trochę popracować ale warto poświęcić jej więcej uwagi, w końcu ma nam posłużyć jak najdłużej!

      Usuń
  2. Ja jestem jeszcze w trakcie tworzenia swojego basic i dojrzewania do jego ostatecznego ksztaltu. U mnie rzadzi prostota i kolory czerni, bieli, szarosci i kremu. Jednym z filarow od kilku lat sa koszulki z H&M - zarowno z krotkim jak i dlugim rekawem, te z logo L.O.G.G. ze strefy basic wlasnie. Poza tym jegginsy - najlepiej ciemne, choc nadal nie znalazlam dobrych jakosciowo, ktore nie rozciagalyby sie bez powracania do pierwotnego ksztaltu po jednym dniu noszenia. Do tego czarne, proste balerinki i proste, czarne botki poza kostke, na zime - proste czarne kozaki. Czarna ramoneska, kamelowy (maly wyjatek) plaszcz jesienny, czarny zimowy i czarna, puchata parka na chlodniejsze dni zimy. No i oczywiscie ogromny szary szal :) marzy mi sie jeszcze znalezc odpowiedni dla siebie kroj sukienki basic. Podobaja mi sie tuby - ale jakos nie czuje sie w nich komfortowo do konca. Zapomnialabym o prostej w kroju luznej bluzie! Tylko u mnie ciut luzniejszej niz Twoja. :) mam czarna i marzy mi sie jeszcze szara wlasnie.
    Mysle ze taka mozliwosc posiadania czego dusza zapragnie zawsze bardzo pomaga w odnalezieniu wlasnej podstawy. Tobie taka mozliwosc dalo szycie, mi natomiast - buszowanie po ciucholanadach :) mialam to szczescie miec ciucholand swego czasu po drodze z ciuchami znanych marek po max 3 zl (oczywiscie to byly ciuchy z outletow i z defektami - zazwyczaj jednak drobnymi do naprawy lub.. bez defektu :)). Polecam kazdej szukajacej kobietce grzebanie w grzebakach przy odrobinie czasu :) ciuchy ktore sie nie sprawdzily zawsze mozna oddac potrzebujacym czy wymienic z kims.
    Ps. Bloga czytuje od dluzszego czasu, choc nie szyje (na razie) lubie i trzymam kciuki :) powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz bardzo dobre podejście do bazowych modeli i bardzo w moim klimacie:) Co do ciucholandów, nie ukrywam często zaglądam i faktycznie udało mi się znaleźć parę fajnych ubrań. Bardzo mi miło Cie gościć, pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna bluza z półgolfem, świetny płaszcz. Jednym słowem rewelacyjny wpis.
    Sama właśnie skończyłam czytać książkę Kasi Tusk. Znalazłam tam kilka fajnych cytatów :D

    OdpowiedzUsuń